Wtedy
Rick złapał mnie i przełożył przez ramię i zaczął biec. Miny ludzi były
odjazdowe. Niósł mnie tak aż do drzwi mieszkania.
Była
21.oo, poszłam do łazienki, przebrałam się w piżamę i z laptopem wskoczyłam do
łóżka.
- Co
będziesz jeszcze robić?- zapytała ciekawska Zosia.
-
Sprawdzę jeszcze pocztę i idę już spać.- powiedziałam i nagle na skype
zadzwonił Justin.
- Co tam
piękne?- zapytał.
-
Idziemy zaraz spać jutro pierwszy dzień szkoły. Co robisz dzisiaj?
- Zaraz
idę na śniadanie a potem do studio, a popołudniu wywiady…
- To
trzymaj się! Miłego dnia.
- Miłych
snów, no i oczywiście udanego jutra!
Pożegnaliśmy
się, wyłączyłam komputer i położyłam na podłodze pod łóżkiem. Leżałam, wszyscy
już spali, w pokoju panowała cisza i ciemność, pomyślałam, że to dobra okazja
do modlitwy. Tak też zrobiłam, pomodliłam się i poszłam spać...
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz