Nagle
usłyszałam pukanie do okien tarasowych. Powoli podeszłam i zobaczyłam Justina w
piżamie a właściwie w wielkich śpiochach.
- Co ty
tutaj robisz?- zapytałam otwierając mu drzwi od tarasu.
-
Przecież mieszkam obok, a twój taras łączy się z moim,
- Mogłam
się domyślić…
- Co
oglądasz?
- Nic
ciekawego…
- To
chodź posiedzimy na huśtawkach na tarasie.- zaproponował.
- A masz
czekoladę?- zapytałam.
- Mam.-
wyciągnął zza pleców wielką tabliczkę czekolady.
- To
dobra.
Siedzieliśmy
na huśtawkach, jedząc czekoladę, wgapiając się w piękne widoki.
Obudziłam
się o 9.oo w swojej sypialni. Nie wiem jak tam się znalazłam, ale przypuszczam,
że Jay mnie tam zaniósł kiedy zasnęłam na tarasie.
Poszłam
do łazienki wzięłam prysznic. Wyszłam z łazienki w samym ręczniku, kiedy ktoś
dobijał się do drzwi.
- Sue,
gdzie jest Justin?
- Nie
wiem.
- Nie ma
go u ciebie?
- Nie. A
co?
- Nie ma
go u siebie.- powiedział przestraszony Scooter.
-
Poczekaj.- powiedziałam i pobiegłam do sypialki po telefon.
Zadzwoniłam do Justina i w tym samym momencie
usłyszałam dźwięk dochodzący z salonu. Razem z Scootem pobiegliśmy do salonu i
zobaczyliśmy...
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz