-
Słyszeliście wszyscy?- zaśmiał się Justin.
Bawiliśmy
się do 4.oo. Po 4.oo wszyscy weszliśmy do domu.
Każdy
znalazł dla siebie miejsce do spania.
U mnie w
sypialni spało kilka tancerek. A reszta w salonie i w holu na podłogach. Ja i
dziewczyny poszłyśmy do sypialni, położyłyśmy się i próbowałyśmy zasnąć.
-
Śpicie?- zapytałam.
- Nie.-
poderwały się wszystkie.
- Wiem,
że chcecie się mnie o coś zapytać…- powiedziałam.
Po tych
słowach zaczęłyśmy rozmowę. Dużo im o sobie opowiedziałam a one mi o sobie.
Zwierzyły mi się a ja doradziłam im w pewnych sprawach.
Zasnęłyśmy
dopiero po 6.oo.
O 1O.oo
do naszego pokoju wpadli inni i zaczęli skakać po nas, obkładając nas
poduszkami po chwili, któryś niósł mnie na rękach na dół, przeniósł do ogrodu i
wraz z kilkoma innymi osobami wylądowałam w basenie.
- Moja
piżama!- krzyknęłam.
- Oj
tam!- krzyknęli i wskoczyli do basenu.
Tak
właśnie wyglądał moja ostatnia pobudka w USA.
Już i
tak byliśmy cali mokrzy, więc trochę popływaliśmy.
Potem
poszliśmy do domu, zjedliśmy śniadanie a o 12.oo wszyscy się ze mną pożegnali i
pojechali.
Ubrałam
się, dopakowałam ciuchy. Z walizką i plecakiem zeszłam na dół.
-
Wszystko spakowałaś?- zapytał Justin.
-
Zostawiłam piżamę w suszarce, bo jest cała mokra.
- Ok. To
co jedziemy?- zapytał.
- Jasne…
Rick już
czekał na nas w aucie. Wrzuciliśmy moją walizkę do bagażnika i ruszyliśmy na
lotnisko...
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz