Translate

wtorek, 23 lipca 2013

19

- Podróżuję, zwiedzam świat, pięknie żyje, garściami życie biorę, jestem piosenkarzem, mam pełne sale, wiele kobiet znam, przemierzyłem cały świat, skasowałem kilka bryk, chciałem kiedyś dać coś dobrego, no i dałem siebie, ludzie i los nieźle ze mnie drwili, drwią i drwić będą, ale mimo to nikt mi nie może odebrać wiary…
- Żałujesz czegoś?
- Żałuję… Żałuję kilku rzeczy, żałuję kilku relacji z pewnymi przypadkowymi dziewczynami, żałuję niezliczoną ilość wypowiedzianych pod wpływem emocji słów… wielu rzeczy. Ale dosyć o mnie teraz ty powiedz mi coś o sobie.
- 25 marca 2o13 roku byłam na twoim koncercie. Kiedy stałam pod sceną patrzyłam się na ciebie i myślałam, że już nic lepszego w życiu mi się nie przydarzy a jednak.
Codziennie przez 2 lata sprawdzałam najnowsze wiadomości o tobie, pisałam, komentowałam… Modliłam się o to, żebyś mnie zauważył, ale nic się nie działo… mimo to nie zwątpiłam i nie przestałam. Kiedy zadzwonił do mnie kuzyn przeglądałam twoje zdjęcia na instagramie. To chyba wszystko, a i jeszcze jedno… Jeśli mam być tylko na jakiś czas to ja dziękuję…- powiedziałam i przetarłam oczy z łez.
On spojrzał mi prosto w oczy i powiedział.
- Po pierwsze dziękuję Bogu za to, że dał nam tak wspaniałą okazję na przypadkowe spotkanie…
- Tak, dla ciebie może wspaniałe, ale ja mam siniaki.- powiedziałam i wybuchnęliśmy śmiechem.
- Proszę uwierz mi, że chcę byś była ze mną nie kilka dni, miesięcy, czy lat, chcę cię na wieki!
- Trzymam cię za słowo z tym Disneylandem!- rzuciłam szybko, uciekając od tematu.
- Przecież obiecałem!- powiedział.
Posiedzieliśmy jeszcze trochę w tuleni w siebie i już o 11.oo byliśmy znów w hotelu.
- Gdzie byliście? Szukałem was.- powiedział Scoot przy wejściu.
- Na śniadaniu.- powiedział Jus.
- Dobra, o 14.3o na holu.
- Ok.- powiedzieliśmy, weszliśmy do windy i pojechaliśmy na nasze piętro.
- Przyjdź po mnie.- powiedziałam zamykając drzwi, Justinowi przed nosem.

Zamknęłam drzwi i poszłam na taras. Usiadłam na huśtawce z laptopem na kolanach. Zadzwoniłam do Klaudii...

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz