Translate

wtorek, 23 lipca 2013

27

- Dobra Justin proszę przestań już!- powiedziałam i odwróciłam się plecami do niego.
On podszedł do mnie, przytulił mnie.
- Niedługo przecież wrócisz.
- Przez to kilka miesięcy dużo się może jeszcze zmienić.- powiedziałam i wróciłam do krojenia.
On złapał mnie za ręce i powiedział.
- Jeśli to jest prawdziwe to nic się nie zmieni.
- A jeśli nie?
- Nawet tak nie mów…
Wtedy usiadłam na balacie a on obok. Spojrzałam na niego a on na mnie.
- Musimy się modlić i wierzyć…- powiedziałam.
On ścisnął moje dłonie, pocałował je i powiedział.
- Codziennie.- dopowiedział.
- Codziennie.- powtórzyłam.
Wtuliłam się w niego po czym pomodliliśmy się.
- Pomożesz mi?- zapytałam
- Co mam zrobić?
- Gdzie masz makaron?
- Chyba tu…
- Tam nie ma sprawdzałam.
- Poczekaj, tutaj.
- Widzę, że wiesz gdzie co jest tak jak ja…
- Wiesz, że prawie w ogóle mnie tu nie ma…
- Wiem.
- Co robisz?
- Ratatuj.
- Czyli makaron, warzywa, mięso mielone i sos pikantny?
- Tak dokładnie.
Wstawiliśmy makaron do piekarnika i poszliśmy się przebrać na górę. Założyłam czarną, krótką sukienkę na ramiączka, na którą zarzuciłam różowy lekki kardigan. Włosy kręciły się, nałożyłam piankę i je rozpuściłam. Lekko się pomalowałam, na koniec użyłam moich ulubionych perfum i byłam gotowa. Zeszłam na dół, udekorowałam stół a następnie wyszłam na taras.

Usiadłam na bujanym fotelu i przeglądałam coś na swoim telefonie. Nagle zza płotu usłyszałam krzyki i zobaczyłam błysk fleszy...

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz