Przyszedł
po mnie i poszliśmy na plażę.
Było
cudownie! Szybko zrzuciliśmy ciuchy i pobiegliśmy do wody. Rzucaliśmy się na
siebie, podtapialiśmy, skakaliśmy, wygłupialiśmy, nie zważając na to czy ktoś
się gapi, czy ktoś nam robi zdjęcia… Po prostu wtedy cieszyliśmy się sobą i chwilą.
Słońce świeciło i uderzało nam do głów. Później wyszliśmy z wody założyliśmy
ubrania na mokre stroje kąpielowe i poszliśmy na miasto. Mokrzy, szczęśliwi,
szliśmy przez miasto. Ludzie patrzyli się na nas jak na głupich, ale to nam w
ogóle nie przeszkadzało.
Po
drodze kupiliśmy sobie lody. Oczywiście jakby to nie było, musieliśmy się
wybrudzić jak dzieci. Cali mokrzy i brudni wróciliśmy do hotelu. Kiedy chłopaki
nas zobaczyli, mieli miny jak gdyby zobaczyli ducha…
Ścigaliśmy
się na schodach kto pierwszy dotrze na górę.
- Nara!-
zatrzasnęłam drzwi, Justinowi przed nosem,
oparłam się o nie i westchnęłam. Po chwili Justin trzymał mnie w swoich
objęciach.
- Jak
ty, tu…? No tak taras…
Złapał
mnie za rękę i wyszliśmy na taras. Pod tarasem stało pełno dziennikarzy,
fotoreporterów, fanów i innych pokazaliśmy się im, po czym Justin n oczach tych
wszystkich ludzi pocałował mnie.
- Justin!-
wykrzyknęłam.
-
Hahahaha! Mają to!- zaśmiał się.
Po tym
rozeszliśmy się do swoich łazienek. Czyści, przebrani, poszliśmy po Scoota, Kenniego
a następnie poszliśmy z nimi na obiad.
-
Widzieliśmy zdjęcia.- zaśmiali się pod nosem.
- Tak?
Podobają się wam?- zapytał Justin.
- Trochę
nie wyraźne, ale za to ostre.
Po tych
słowach wprost nie mogliśmy przestać się śmiać.
- Co wymyśleliście
na kolejne 5 dni?
-
California?- zaproponował Bieebs.
-
Świetnie! Zawsze byłam ciekawa jak wygląda twój dom.
- No to
ustalone.
- A wy
co planujecie?
-
Jedziemy do domów.
-
Spotkamy się jeszcze przed moim wylotem?- zapytałam.
- Tak,
wpadniemy do was 29 sierpnia jeszcze.
- To
super!
Po
obiedzie poszliśmy do apartamentów, spakowaliśmy się i pojechaliśmy na
lotnisko. Kenny poleciał jednym samolotem, Scoot, chłopaki z ochrony
kolejnym a ja i Bieber jego prywatnym...
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz