Translate

wtorek, 23 lipca 2013

28

Usiadłam na bujanym fotelu i przeglądałam coś na swoim telefonie. Nagle zza płotu usłyszałam krzyki i zobaczyłam błysk fleszy.
Szybko weszłam z powrotem do domu.
- Wow!- twarz Justin rozjaśniała.
- Justin!
- No co?
- Nic… a wiesz mamy chyba gości za płotem…
- Już są?
- Już są i mają moje zdjęcia.
- Nie pierwsze i nie ostatnie.
- Dzięki!
Po rozległ się dzwonek do drzwi. Justin poszedł otworzyć a ja przez ten czas wyjęłam zapiekankę z piekarnika. Rick i Justin weszli do salonu.
- Ładnie pachnie.- powiedział ochroniarz.
- Zobaczymy jak smakuje!- zaśmiałam się.
- O przepraszam, to do kolacji.- powiedział i podał butelkę wina.
Usiedliśmy jedliśmy i Justin powiedział Rickowi o wyjeździe do Polski. Wiecie co? On się ucieszył.
Po 22.oo wyszedł i pojechał do hotelu. Jeszcze tej samej nocy miał polecieć do domu i się pożegnać z rodziną, ale tylko z rodzicami i rodzeństwem, bo żony i dzieci nie ma.
Posprzątaliśmy po kolacji i poszliśmy do swoich pokoi.
Przebrałam się w ciuszki do spania, rzuciłam się na łóżko i zaczęłam sprawdzać różne rzeczy na laptopie.
Zrobiłam sobie szybkie obliczenia i okazało się, że już jutro zostaną mi 2 dni do wylotu a właściwie 1 bo drugiego dnia wczesnym wieczorem wylatuję.
Z taką świadomością usnęłam...

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz