-
Proszę, opowiem wam coś!
- Na
pewno?
- Tak.
- To
idziemy.
Weszliśmy
na górę, usiedliśmy w dużym pokoju. Jak zawsze wersalka stała pusta a my
wszyscy leżeliśmy na dywanie.
- Co
chcecie zobaczyć?
-
Filmiki, zdjęcia… ale masz wszystko opowiadać.
- To
jest z NYC, mój apartament. Tutaj była ogromna łazienka, a tutaj nieziemski
taras.- mówiłam i przerzucałam zdjęcia w komputerze.
- Pokaż
im zdjęcia z Secret Bieber Hill.- powiedział Rick.
- Co?
- No to
miejsce na wzgórzu, piknik, kurczak, żelki…
- A tak
już pamiętam!
- To
jest tzw. Secret Bieber Hill.
- Jak pięknie!-
zachwycała się Klaudia.
Oglądaliśmy te zdjęcia i oglądaliśmy aż w końcu przyszła
Zosia.
- Co
robicie?
-
Zdjęcia oglądamy…
- Co na
obiad?
- Nie
wiem, mamy jeszcze nie ma…
-
Jesteście głodni?
- No my
zaraz idziemy, do domu na obiad…
- Nie
zjecie z nami?
- Ja
muszę naprawdę lecieć, bo już mama dzwoniła.- powiedziała Klaudia.
- A ty
Filip?- zapytałam.
- W
sumie to mogę zostać.
- Rick
na co masz ochotę?- zapytałam.
- Może
chińskie jedzenie?
-
Idealnie, miałam nadzieję, że to zaproponujesz…
Pojechaliśmy
do restauracji chińskiej. Usiedliśmy przy stoliku w ogrodzie. Zamówiliśmy
jedzenie i czekaliśmy.
- Cieszę
się, że już jesteś.- powiedziała Zofia.
-
Dzięki, dobrze, że chociaż ty.- zaśmiałam się i popatrzyłam na Filipa.
- Ja też
się bardzo cieszę.- powiedział szybko.
Uffff!
Odetchnęłam z ulgą. Mój przyjaciel powiedział, że tęsknił, znaczy nie wiem czy
to z grzeczności, czy toteż z innego. Mimo wszystko zrobiło mi się bardzo miło,
że tak powiedział. Zjedliśmy, wzięliśmy jeszcze tylko jedzenie na wynos dla
rodziców i wróciliśmy do domu.
-
Widziałaś tych ludzi?- zapytał Filip, kiedy siedzieliśmy u mnie w pokoju
oglądając jakiś film.
-
Których?
- No
jacyś fotoreporterzy chyba, jak wychodziliśmy z restauracji.
- No
może…- powiedziałam, ale tak naprawdę go nie słuchałam, byłam zajęta oglądaniem
filmu.
Kiedy film się skończył i zaczęło zachodzić słońce,
poszłam odprowadzić swojego przyjaciela...
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz