Translate

środa, 24 lipca 2013

33

- Ok. To co jedziemy?- zapytał.
- Jasne…
Rick już czekał na nas w aucie. Wrzuciliśmy moją walizkę do bagażnika i ruszyliśmy na lotnisko.
Lot z Californii do Nowego Jorku.
W Nowym Jorku, pojechaliśmy jeszcze na szybkie zakupy, żebym mogła kupić coś do Polski.
Mamie zakupiliśmy pełno tuszy i stempelków. Tacie kilka podkoszulków, siostrze przybory szkolne i jakieś ciuszki. Dziadkom jakieś płyny i inne rzeczy.
O 17.oo byliśmy na lotnisku a o 19.oo miałam wylecieć.
- Pamiętasz co obiecałaś?- zapytał Justin.
- Tak a  ty?
- Pamiętam!- przytulił mnie mocno.
- Kocham Cię!- powiedziałam.
- Kocham Cię!- powiedział.
Kryjąc łzy podniosłam mój plecak, założyłam go na plecy i powoli poszłam w stronę odprawy, gdzie czekał na mnie Rick.
Kobieta sprawdzała moje dokumenty kiedy podbiegł do mnie Justin.
- Jeszcze ktoś chce się z Tobą pożegnać.- powiedział.
Odwróciłam się w jego stronę i zobaczyłam Pattie- mamę Justina.
- Czy mogę jeszcze ją na chwilę porwać?- zapytała stewardesy, która sprawdzała moje dokumenty.
- Tylko szybciutko.- powiedziała kobieta.
Odeszła ze mną na bok i powiedziała.
- Zuzia, on się zmienił… Już od dawna nie był taki. Proszę wróć! Wiem to nie jest takie proste, ale wróć…
- Wrócę!- odpowiedziałam i przytuliłam ją jeszcze na koniec.
Wróciłam na odprawę. Okazało, że wszystko się zgadza.
Przeszłam kawałek, delikatnie się obróciłam i ostatni raz spojrzałam na Justina i jego mamę. Chciałam im pomachać, lekko uniosłam dłoń, ale zawahałam się i tego nie zrobiłam.
- Chodź już!- zawołał ochroniarz.
Weszłam na pokład. Usiedliśmy razem z Rickiem wygodnie.
Po kilku minutach byliśmy już w powietrzu.

Otworzyłam plecak, aby wyjąć laptopa i nagle zauważyłam białą lekko pogniecioną kopertę...

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz