Translate

wtorek, 23 lipca 2013

29

Zrobiłam sobie szybkie obliczenia i okazało się, że już jutro zostaną mi 2 dni do wylotu a właściwie 1 bo drugiego dnia wczesnym wieczorem wylatuję.
Z taką świadomością usnęłam. Obudziłam się o 6.oo i nie mogłam już zasnąć. Ubrałam krótkie spodenki, koszulkę i  adidasy. Założyłam słuchawki i poszłam pobiegać.
Biegałam brzegiem morza, aż nagle podbiegła do mnie grupka niekulturalnych dziennikarzy. Przepychali się, krzyczeli moje imię, łapali mnie za ręce, parę  razy zostałam uderzona aparatem. Nie wiem jak mi się to udało, ale jakoś przedarłam się przez  tłum i pobiegłam do domu. Bieber już wstał i siedział na kanapie w salonie.
- Jak się biegało?- zapytał nie odrywając wzroku od komputera.
Nic nie odpowiadając wbiegłam na górę, zatrzasnęłam drzwi i poszłam pod prysznic.
Włączyłam wodę, ukucnęłam a ciepłe strumienie wody spływały po moim ciele, dopływając do każdego zakamarka. Po kilku minutach wyszłam, ubrałam się i zeszłam na dół. Justin siedział ze spuszczoną głową, komputer leżał na stole.
- Przepraszam.- powiedział nie podnosząc głowy.
- Niepotrzebnie wychodziłam.
- Ja mogłem cię ostrzec.
- Już dobrze.- powiedziałam i załapałam łyka kawy.
- Nie.- powiedział, podniósł głowę i zobaczyłam, że płakał.
- Zapomnij.
- Nie, ty nic nie rozumiesz, okazuję się kolejny raz, że nie umiem ochronić ważnej dla mnie osoby…- powiedział, zerwał się z kanapy, przeciągnął i wytarł oczy.

W milczeniu zrobiłam nam śniadanie i poszliśmy zjeść na taras... 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz