Translate

środa, 24 lipca 2013

35

Sprawdziłam jeszcze mojego twittera, facebooka i poszłam spać.
- Zuza wstawaj 8.oo!- krzyczała mama.
- Jeszcze chwilę!- mruczałam pod nosem.
- Wstawaj śniadanie!
Zczołgałam się z łóżka i poszłam do dużego pokoju.
Przy stole siedział Rick z Zosią i jedli śniadanie.
- Cześć śpiochu!- rzuciła siostrzyczka.
- Skończ!- powiedziałam i zaczęłam jeść śniadanie.
- O której rozpoczęcie?- zapytała mama.
- O 9.3o, ale Klaudia i Filip przyjdą po mnie o 9.1o- odpowiedziałam.
- Zawiozę was i wejdę z wami.- powiedział Rick.
- Dobra.
Zjadłam śniadanie zaniosłam naczynia do zlewu i poszłam szykować się na rozpoczęcie.
Założyłam czarną sukienkę przed kolano dłuższym rękawem i do tego balerinki.
Lekko się pomalowałam i spięłam włosy w kok.
O 9.1o byliśmy już na dole.
- Hej bobaski!- rzuciłam.
- Czy on będzie z nami tak zawsze… wszędzie…?- zapytali.
- Tak, przyzwyczajajcie się.
- No spoko.
- Nigdy nie chcieliście mieć swojego ochroniarza?- zaśmiałam się, choć w głębi serca wcale nie było mi do śmiechu.
Pod szkołą stało kilka wozów telewizyjnych i pełno dziennikarzy.
- O nie!- krzyknęłam.
Wyszliśmy z samochodu i poszliśmy w stronę wejścia głównego. Nie obyło się bez krzyków, tekstów a nawet wyzwisk w moją stronę. Kiedy dopchaliśmy się i wreszcie weszliśmy do budynku, poszliśmy do sekretariatu.

- Tylko szybko, za 1o minut zaczyna się.- powiedział Filip...

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz