Sprawdziłam
jeszcze mojego twittera, facebooka i poszłam spać.
- Zuza
wstawaj 8.oo!- krzyczała mama.
-
Jeszcze chwilę!- mruczałam pod nosem.
-
Wstawaj śniadanie!
Zczołgałam
się z łóżka i poszłam do dużego pokoju.
Przy
stole siedział Rick z Zosią i jedli śniadanie.
- Cześć
śpiochu!- rzuciła siostrzyczka.
-
Skończ!- powiedziałam i zaczęłam jeść śniadanie.
- O
której rozpoczęcie?- zapytała mama.
- O
9.3o, ale Klaudia i Filip przyjdą po mnie o 9.1o- odpowiedziałam.
-
Zawiozę was i wejdę z wami.- powiedział Rick.
- Dobra.
Zjadłam
śniadanie zaniosłam naczynia do zlewu i poszłam szykować się na rozpoczęcie.
Założyłam
czarną sukienkę przed kolano dłuższym rękawem i do tego balerinki.
Lekko
się pomalowałam i spięłam włosy w kok.
O 9.1o
byliśmy już na dole.
- Hej
bobaski!- rzuciłam.
- Czy on
będzie z nami tak zawsze… wszędzie…?- zapytali.
- Tak,
przyzwyczajajcie się.
- No
spoko.
- Nigdy
nie chcieliście mieć swojego ochroniarza?- zaśmiałam się, choć w głębi serca
wcale nie było mi do śmiechu.
Pod
szkołą stało kilka wozów telewizyjnych i pełno dziennikarzy.
- O
nie!- krzyknęłam.
Wyszliśmy
z samochodu i poszliśmy w stronę wejścia głównego. Nie obyło się bez krzyków,
tekstów a nawet wyzwisk w moją stronę. Kiedy dopchaliśmy się i wreszcie
weszliśmy do budynku, poszliśmy do sekretariatu.
- Tylko
szybko, za 1o minut zaczyna się.- powiedział Filip...
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz