Otworzyłam
plecak, aby wyjąć laptopa i nagle zauważyłam białą lekko pogniecioną kopertę.
Otworzyłam
ją i zaczęłam czytać.
MÓDL SIĘ I WIERZ! KOCHAM CIĘ! TWÓJ JUSTIN.
Uśmiechnęłam
się, złożyłam kartkę, schowałam ją z powrotem do koperty a następnie do
plecaka.
Włączyłam
laptopa i od razu odpisałam do Justina.
MAM NADZIEJĘ, ŻE SZYBKO SIĘ ZNÓW SPOTKAMY!
TWOJA SUE.
- Rick,
przepraszam, że musisz ze mną lecieć.
- Wiesz
co? Nawet tak nie mów. Powiem ci coś w sekrecie. Tak naprawdę to uwielbiam
podróżować!
- To
dobrze, bo już myślałam…
- Serio!
Wydawało
mi się, że lot trwał wieczność. Po 1o godzinach lotu, wreszcie wylądowaliśmy.
Była 22.oo polskiego czasu.
Przeszliśmy
przez bramki i nagle zobaczyłam pełno fotoreporterów. Miałam na sobie czapkę i
okulary, ale Rick dodatkowo założył mi kaptur.
- To
ona! Patrzcie tam! Koło tego mężczyzny! Tak to ona!- krzyczeli.
Kiedy
ochrona na lotnisku to zauważyła przystąpiła do akcji. Zatrzymali nachalnych
dziennikarzy a my dzięki temu mogliśmy spokojnie wyjść.
- Zuza!
Tutaj!- usłyszałam .
Spojrzałam
w lewo i zobaczyłam Klaudię i Filipa.
Ja i mój
ochroniarz podbiegliśmy do nich i weszliśmy do auta Filipa.
- Sue
kawałek dalej stoi nasze auto.- powiedział Rick.
Podjechaliśmy
w miejsce, o którym mówił Rick. Przesiedliśmy się do drugiego auta i
pojechaliśmy do Tomaszowa.
- Miałaś
gdzieś zadzwonić?- zapytał ochroniarz.
- Oj!
Dzięki jesteś kochany! Całkiem o tym zapomniałam…
Wzięłam
telefon i wybrałam numer.
- Hej,
już jesteśmy w drodze do Tomaszowa.
- To
dobrze. Trzymajcie się!- odpowiedział Justin.
- Dzięki
ty też pa!
Po 24.oo
byliśmy już w domu. Rodzice nie spali, czekali na mnie i na mojego ochroniarza.
Rozmawialiśmy
z nimi dosłownie chwilę, bo byliśmy wykończeni a poza tym jutro mam rozpoczęcie roku szkolnego.
Rick
spał w naszym pokoju, ja z Zosią na jednej a on na drugiej kanapie.
Leżeliśmy,
światło było zgaszone i próbowałyśmy zasnąć.
- Na
którą masz rozpoczęcie roku?- zapytałam siostrę.
- Co?- zapytał
Rick.
- Nie
nie Rick to nie do ciebie…- zaśmiałam się.
Sprawdziłam
jeszcze mojego twittera, facebooka i poszłam spać...
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz