Translate

środa, 24 lipca 2013

34

Otworzyłam plecak, aby wyjąć laptopa i nagle zauważyłam białą lekko pogniecioną kopertę.
Otworzyłam ją i zaczęłam czytać.
  MÓDL SIĘ I WIERZ! KOCHAM CIĘ!  TWÓJ JUSTIN.
Uśmiechnęłam się, złożyłam kartkę, schowałam ją z powrotem do koperty a następnie do plecaka.
Włączyłam laptopa i od razu odpisałam do Justina.
   MAM NADZIEJĘ, ŻE SZYBKO SIĘ ZNÓW SPOTKAMY! TWOJA SUE.
- Rick, przepraszam, że musisz ze mną lecieć.
- Wiesz co? Nawet tak nie mów. Powiem ci coś w sekrecie. Tak naprawdę to uwielbiam podróżować!
- To dobrze, bo już myślałam…
- Serio!
Wydawało mi się, że lot trwał wieczność. Po 1o godzinach lotu, wreszcie wylądowaliśmy. Była 22.oo polskiego czasu.
Przeszliśmy przez bramki i nagle zobaczyłam pełno fotoreporterów. Miałam na sobie czapkę i okulary, ale Rick dodatkowo założył mi kaptur.
- To ona! Patrzcie tam! Koło tego mężczyzny! Tak to ona!- krzyczeli.
Kiedy ochrona na lotnisku to zauważyła przystąpiła do akcji. Zatrzymali nachalnych dziennikarzy a my dzięki temu mogliśmy spokojnie wyjść.
- Zuza! Tutaj!- usłyszałam .
Spojrzałam w lewo i zobaczyłam Klaudię i Filipa.
Ja i mój ochroniarz podbiegliśmy do nich i weszliśmy do auta Filipa.
- Sue kawałek dalej stoi nasze auto.- powiedział Rick.
Podjechaliśmy w miejsce, o którym mówił Rick. Przesiedliśmy się do drugiego auta i pojechaliśmy do Tomaszowa.
- Miałaś gdzieś zadzwonić?- zapytał ochroniarz.
- Oj! Dzięki jesteś kochany! Całkiem o tym zapomniałam…
Wzięłam telefon i wybrałam numer.
- Hej, już jesteśmy w drodze do Tomaszowa.
- To dobrze. Trzymajcie się!- odpowiedział Justin.
- Dzięki ty też pa!
Po 24.oo byliśmy już w domu. Rodzice nie spali, czekali na mnie i na mojego ochroniarza.
Rozmawialiśmy z nimi dosłownie chwilę, bo byliśmy wykończeni a poza tym  jutro mam rozpoczęcie roku szkolnego.
Rick spał w naszym pokoju, ja z Zosią na jednej a on na drugiej kanapie.
Leżeliśmy, światło było zgaszone i próbowałyśmy zasnąć.
- Na którą masz rozpoczęcie roku?- zapytałam siostrę.
- Co?- zapytał Rick.
- Nie nie Rick to nie do ciebie…- zaśmiałam się.

Sprawdziłam jeszcze mojego twittera, facebooka i poszłam spać...

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz