Translate

wtorek, 23 lipca 2013

23

Razem z Scootem pobiegliśmy do salonu i zobaczyliśmy Biebera, śpiącego na kanapie w moim apartamencie.
- Justin! Co ty tu robisz?- zapytałam.
On zerwał się na równe nogi i zaczął się tłumaczyć, ale nic mu nie wychodziło.
Ja ze Scootem zaczęliśmy się śmiać, bo żadne wypowiedziane przez niego słowo nie miało większego sensu…
Po kilku minutach razem wyszli a ja się ubrałam. Spotkaliśmy się w restauracji na dole, na śniadaniu. W hotelu z całej ekipy został tylko Scoot, Kenny, ja, Justin i ochrona. Tancerze i reszta polecieli do domów, bo mają wolne.
- To co Zuza, zostały nie całe 2 tygodnie?- zapytał Kenny.
- yhymmm…- westchnęłam.
- Czy ustaliliście już…
- Nie jeszcze nie…- przerwał Justin.
- O czym znowu mówicie?- zapytałam.
- Czy ty naprawdę chcesz o tym mówić, właśnie teraz?- zapytał Justin.
- Myślę, że to odpowiedni moment, aby wszystko dokładnie ustalić.- powiedziałam i odstawiłam talerz.
- Scoot, możesz ty jej to powiedzieć?- poprosił Bieber.
- Chodzi o to, że chcielibyśmy dać ci ochronę do Polski.
- Proszę powiedzcie, że to jakiś żart!- jęknęłam.
Wszyscy spuścili głowy w dół i już wiedziałam, że mówią całkiem poważnie.
- Jak wy to sobie wyobrażacie?- rzuciłam, wzięłam głęboki oddech i a napiłam się wody.
- Pomyślałem, że może Rick mógłby z tobą polecieć. Wynajęlibyśmy mu jakieś mieszkanie blisko waszego.
- Co on miałby robić?- dopytywałam.
- Zawoziłby cię do szkoły , przyjeżdżałby po ciebie, zawoziłby cię tam gdzie chcesz i …
- I wszędzie za mną chodził?- zapytałam lekko załamana.
- Tak, ale on by był w jakiejś odległości i nikt by nie wiedział, że on jest z tobą.- powiedział szybko Kenny.
- A co jeśli by go nie było?
- Ludzie są różni…
- Jeśli tak musi być to dobra. Czy coś jeszcze?
- Nie już nic.
- Teraz ja chciałabym wam coś powiedzieć.
- Tak?- zapytali zaciekawieni.
- Wylatuję 31 sierpnia za 3 dni.- ledwo, przeszło mi przez gardło.
- Jak to?- zapytał zdziwiony JB.
- Chciałabym być w domu 1 września i na rozpoczęciu roku szkolnego.
- Rozumiemy…- powiedzieli.
- Czy to twoja ostateczna decyzja?- zapytał smutny Justin.
- Tak, zdecydowanie tak.- powiedziałam.

Poszliśmy do pokoju, w milczeniu każdy poszedł do swojego pokoju. Włączyłam wiatrak, położyłam się na łóżku i emocje dały górę. Z oczu strumieniami zaczęły lecieć mi łzy... 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz