Razem z
Scootem pobiegliśmy do salonu i zobaczyliśmy Biebera, śpiącego na kanapie w
moim apartamencie.
-
Justin! Co ty tu robisz?- zapytałam.
On
zerwał się na równe nogi i zaczął się tłumaczyć, ale nic mu nie wychodziło.
Ja ze
Scootem zaczęliśmy się śmiać, bo żadne wypowiedziane przez niego słowo nie
miało większego sensu…
Po kilku
minutach razem wyszli a ja się ubrałam. Spotkaliśmy się w restauracji na dole,
na śniadaniu. W hotelu z całej ekipy został tylko Scoot, Kenny, ja, Justin i
ochrona. Tancerze i reszta polecieli do domów, bo mają wolne.
- To co
Zuza, zostały nie całe 2 tygodnie?- zapytał Kenny.
- yhymmm…-
westchnęłam.
- Czy
ustaliliście już…
- Nie
jeszcze nie…- przerwał Justin.
- O czym
znowu mówicie?- zapytałam.
- Czy ty
naprawdę chcesz o tym mówić, właśnie teraz?- zapytał Justin.
- Myślę,
że to odpowiedni moment, aby wszystko dokładnie ustalić.- powiedziałam i
odstawiłam talerz.
- Scoot,
możesz ty jej to powiedzieć?- poprosił Bieber.
- Chodzi
o to, że chcielibyśmy dać ci ochronę do Polski.
- Proszę
powiedzcie, że to jakiś żart!- jęknęłam.
Wszyscy
spuścili głowy w dół i już wiedziałam, że mówią całkiem poważnie.
- Jak wy
to sobie wyobrażacie?- rzuciłam, wzięłam głęboki oddech i a napiłam się wody.
-
Pomyślałem, że może Rick mógłby z tobą polecieć. Wynajęlibyśmy mu jakieś
mieszkanie blisko waszego.
- Co on
miałby robić?- dopytywałam.
-
Zawoziłby cię do szkoły , przyjeżdżałby po ciebie, zawoziłby cię tam gdzie
chcesz i …
- I
wszędzie za mną chodził?- zapytałam lekko załamana.
- Tak,
ale on by był w jakiejś odległości i nikt by nie wiedział, że on jest z tobą.-
powiedział szybko Kenny.
- A co
jeśli by go nie było?
- Ludzie
są różni…
- Jeśli
tak musi być to dobra. Czy coś jeszcze?
- Nie
już nic.
- Teraz
ja chciałabym wam coś powiedzieć.
- Tak?-
zapytali zaciekawieni.
-
Wylatuję 31 sierpnia za 3 dni.- ledwo, przeszło mi przez gardło.
- Jak
to?- zapytał zdziwiony JB.
-
Chciałabym być w domu 1 września i na rozpoczęciu roku szkolnego.
-
Rozumiemy…- powiedzieli.
- Czy to
twoja ostateczna decyzja?- zapytał smutny Justin.
- Tak,
zdecydowanie tak.- powiedziałam.
Poszliśmy
do pokoju, w milczeniu każdy poszedł do swojego pokoju. Włączyłam wiatrak,
położyłam się na łóżku i emocje dały górę. Z oczu strumieniami zaczęły lecieć mi
łzy...
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz