w
milczeniu każdy poszedł do swojego pokoju. Włączyłam wiatrak, położyłam się na
łóżku i emocje dały górę. Z oczu strumieniami zaczęły lecieć mi łzy.
Czemu
ten czas tak cholernie szybko leci? Dopiero co leciałam do USA a już za 4 dni
wracam do Polski…
Leżałam
na łóżku, przekręcając się z boku na bok, nie przestając płakać.
Nagle na
moim ramieniu poczułam ciepłą dłoń.
- Nie
płacz…- powiedział.
Szybko
odwróciłam się, wytarłam oczy i
zobaczyłam Justina. Popatrzyłam w jego ciepłe, lekko zaczerwienione brązowe
oczy.
- Tak
łatwo ci powiedzieć…- ze smutku wciskając twarz w dłonie. On tylko mnie mocno
przytulił i powiedział.
- Kocham
Cię!
Po tych
słowach zrobiło mi się lżej.
-
Zresztą zobaczysz szybko zleci.- dopowiedział.
- Mam nadzieję!-
powiedziałam i uśmiechnęłam się do niego.
- Masz
ochotę pójść ze mną na plażę?
-
Jasne.- odpowiedziałam.
On
poszedł do siebie a ja do łazienki, przebrałam się w kostium, założyłam krótkie
spodenki większą bluzkę i japonki.
Przyszedł
po mnie i poszliśmy na plażę...
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz