Translate

środa, 24 lipca 2013

36

Kiedy dopchaliśmy się i wreszcie weszliśmy do budynku, poszliśmy do sekretariatu.
- Tylko szybko, za 1o minut zaczyna się.- powiedział Filip.
- Dzień dobry.
- Ooooo, Zuzia!
- Tak, tak, proszę nie udostępniać nikomu moich danych, świadectw, niczego.- powiedziałam.
- Oczywiście, przecież to naturalne, poza tym oni już tu byli, ale niczego się nie dowiedzieli.
- Dziękuję, muszę już lecieć, bo zaraz się zaczyna.
Poszliśmy tam gdzie miało się wszystko odbywać. Usiedliśmy jak najdalej, ale i tak robiono mi zdjęcia.
Po zakończeniu apelu, podszedł do mnie dyrektor.
- Nasza szkoła będzie sławna.- powiedział i zaśmiał się.
Ja również się zaśmiałam, miałam nadzieję, że nie zauważył z jaką sztucznością to zrobiłam.
W drodze do auta zaczepiło kilkadziesiąt osób.
- Możesz zatrzymać się przy tym sklepie?- zapytałam.
- Po co?
- Żelki.- powiedziałam z zaciśniętymi zębami, bo trochę bałam się jego reakcji.
- Dobra, ale zatrzymamy się na stacji, bo muszę zatankować a żelki też tam są.
Klaudia, Filip i ja wybiegliśmy szybko i ruszyliśmy do półek ze słodyczami. Kiedy dokonywaliśmy wyborów, kilka osób śledziło nas z telefonami i nagrywało.
Wybraliśmy kilka produktów i poszliśmy do kasy, gdzie czekał już na nas ochroniarz.
- 5o złoty.- powiedział sprzedawca.
- Niech pan policzy razem z benzyną z czwórki.- powiedziałam.
Rick wyjął kartę i nią zapłacił.
Potem pojechaliśmy do domu.
- No chodźcie na górę!- powiedziałam do przyjaciół.
- Nie no już pójdziemy do domu…
- Proszę, opowiem wam coś!
- Na pewno?
- Tak.

- To idziemy...

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz