Kiedy
dopchaliśmy się i wreszcie weszliśmy do budynku, poszliśmy do sekretariatu.
- Tylko
szybko, za 1o minut zaczyna się.- powiedział Filip.
- Dzień
dobry.
- Ooooo,
Zuzia!
- Tak,
tak, proszę nie udostępniać nikomu moich danych, świadectw, niczego.-
powiedziałam.
-
Oczywiście, przecież to naturalne, poza tym oni już tu byli, ale niczego się
nie dowiedzieli.
-
Dziękuję, muszę już lecieć, bo zaraz się zaczyna.
Poszliśmy
tam gdzie miało się wszystko odbywać. Usiedliśmy jak najdalej, ale i tak
robiono mi zdjęcia.
Po
zakończeniu apelu, podszedł do mnie dyrektor.
- Nasza
szkoła będzie sławna.- powiedział i zaśmiał się.
Ja
również się zaśmiałam, miałam nadzieję, że nie zauważył z jaką sztucznością to
zrobiłam.
W drodze
do auta zaczepiło kilkadziesiąt osób.
- Możesz
zatrzymać się przy tym sklepie?- zapytałam.
- Po co?
-
Żelki.- powiedziałam z zaciśniętymi zębami, bo trochę bałam się jego reakcji.
- Dobra,
ale zatrzymamy się na stacji, bo muszę zatankować a żelki też tam są.
Klaudia,
Filip i ja wybiegliśmy szybko i ruszyliśmy do półek ze słodyczami. Kiedy
dokonywaliśmy wyborów, kilka osób śledziło nas z telefonami i nagrywało.
Wybraliśmy
kilka produktów i poszliśmy do kasy, gdzie czekał już na nas ochroniarz.
- 5o
złoty.- powiedział sprzedawca.
- Niech
pan policzy razem z benzyną z czwórki.- powiedziałam.
Rick
wyjął kartę i nią zapłacił.
Potem
pojechaliśmy do domu.
- No
chodźcie na górę!- powiedziałam do przyjaciół.
- Nie no
już pójdziemy do domu…
-
Proszę, opowiem wam coś!
- Na
pewno?
- Tak.
- To
idziemy...
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz