Translate

sobota, 4 maja 2013

9


Ubraliśmy się i poszliśmy na śniadanie, kapela już na nas czekała.
- Od razu po śniadaniu musimy jechać do studio.- powiedziałam, łapiąc łyka kawy.
Zjedliśmy i pojechaliśmy na spotkanie.
Zostawiliśmy chłopaków a sami pojechaliśmy do centrum handlowego, bo musiałam kupić sobie jakieś ciuchy. W centrum nie było wiele osób, więc bez większym problemów mogliśmy zrobić zakupy.
Około 14.oo wróciliśmy do chłopaków, podzielili się z nami nowiną, iż jutro podpisują kontrakt. Byliśmy zachwyceni. Wróciliśmy do hotelu i właśnie tam zjedliśmy obiad. Po obiedzie pojechaliśmy za Nowy Jork na kolejną z sesji zdjęciowych. O 2O.oo siedzieliśmy w pokoju i jedliśmy pizzę.
- Sue, dostałem smsa od Lila, chcą wpaść z ekipą do mnie i chcemy zrobić imprezę…
- Czy ty mnie pytasz o zgodę, czy co?- zapytałam.
- No nie wiem, nie będzie Ci przeszkadzać?- dopytywał.
- Jestem tutaj tylko gościem…
- Ważnym gościem.- dopowiedział Justin.
- Chętnie poznam twoich znajomych.- powiedziałam.
- W takim razie zgoda.
Zadzwonił po ekipę i umówili się, że wpadną po 21.oo.
Przebraliśmy się, ogarnęłam swoje ciuchy w sypialni. Justin poszedł do kuzyna i jego kapeli zaprosić ich do nas na imprezę. Jak to chłopaki… kto jak kto, ale oni uwielbiają imprezować, poza tym wiecie możliwość przyjścia na imprezę z takimi sławami i młodymi milionerami, nie zdarza się od tak.
O 21.2o przyszli pierwsi goście. Przynieśli dużo alkoholu, słodyczy i jakiegoś towaru. O 22.OO wszyscy już byli, z głośników leciała głośna muzyka, wszyscy tańczyli, rozmawiali, każdy podchodził do mnie i zagadywał…
Nie powiem, bo było to miłe i nowe doświadczenie… wyszłam na balkon z butelką piwa imbirowego. Spojrzałam na dół i zobaczyłam stado dziennikarzy, czekających na dobrą okazję, aby zrobić zdjęcia tym wszystkim ludziom pod wpływem jakichkolwiek używek. Wróciłam do pomieszczenia i podjęłam się bitwy tanecznej, dziewczyny kontra chłopaki.
Zgodziłam się na to głównie dlatego, że byłam pewna iż jedyną osobą, która zapamięta cokolwiek z tej imprezy będę ja.
Spojrzałam na wyświetlacz w telefonie, była 4.oo nad ranem, wszyscy już poszli.
W całym pokoju panował straszny bałagan. Wyłączyłam muzykę, przykryłam Justina kocem, bo zasnął na kanapie. Pierwszą podstawową rzeczą było otwarcie wszystkich okien, łącznie z balkonowymi. Później zaczęłam sprzątać kubki i butelki z ziemi. Resztę miała posprzątać obsługa z samego rana. Poszłam do łazienki i się przeraziłam… Tam to dopiero mieli imprezę… Nieważne! Wzięłam prysznic i wskoczyłam do łóżka. Obudziłam się po 11.oo, wytoczyłam się z łóżka i poszłam do kuchni. Uffff! Już ktoś tu był i posprzątał. Justin siedział na tarasie z laptopem i kubkiem kawy. 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz