Siedzieliśmy przy stole i nagle dostałam smsa. Okazało się, że to od Justina. Napisał, że cały czas myśli o naszym wczorajszym przypadkowym spotkaniu i chciałby, żeby to co wydarzyło się wczoraj, stało się jeszcze raz.
Odpisałam, że również chciałabym…
Po kolacji poszłam do pokoju gościnnego. Rozpakowałam ciuchy, włączyłam telewizor, ale nic ciekawego nie leciało, więc szybko go wyłączyłam. Była 2O.oo zbiegłam na dół.
- Idę się przejść!- krzyknęłam i wyszłam.
Szłam prosto przed siebie, w uszach miałam słuchawki, całą drogę spędziłam na obserwowaniu okolicy.
Około 21.oo byłam z powrotem w domu. Poszłam do łazienki a potem szybko do łóżka. Przed samym zaśnięciem dostałam smsa. ‘MIŁYCH SNÓW’- Justin.
Teraz mogłam już spokojnie spać. Obudziłam się o 7.oo ubrałam dresy, podkoszulek, adidasy i poszłam pobiegać. Biegałam, słuchałam muzyki, dużo rozmyślając o tym wszystkim co mnie ostatnio spotkało. Około 8.3o byłam już prawie przy domu wujka i cioci. Zatrzymałam się i zobaczyłam, że po domem, w którym miałam spędzić kolejne 2 miesiące stało pełno aut, pełno dziennikarzy i 2 auta policyjne. Bardzo się przestraszyłam, bo pomyślałam, że komuś cos się stało. Założyłam kaptur i pobiegłam zobaczyć co się stało. Podbiegłam i nagle zostałam zaatakowana przez tych wszystkich ludzi, robili mi zdjęcia, zadawali pytania, nagrywali, dotykali… policjanci szybko wydostali mnie z tłumu i wprowadzili do domu. Ciocia i wujek byli w pracy. Matthew siedział w kuchni i razem dwoma innymi policjantami czekali na mnie. Już po krótkiej rozmowie zrozumiałam, że chodzi o tamten dzień… Ustaliliśmy, że nasz dom będzie obstawiany przez policjantów dzień i noc.
Kiedy policjanci zrobili porządek i wszystko już sobie wyjaśniliśmy poszłam pod prysznic. Weszłam do kabiny prysznicowej i włączyłam letnią, ale bardzo przyjemną wodę. Czas spędzony pod prysznicem spędziłam na totalnym odprężeniu. Wyszłam, przebrałam się i wyszłam o ogrodu. Kuzyn i jego kapela już na mnie czekali. Robiliśmy sesję, aż nagle usłyszeliśmy dzwonek do drzwi. Matt poszedł otworzyć a ja nie przerywałam zdjęć. W pewnym momencie chłopaki stanęli jak wryci.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz