Translate

poniedziałek, 6 maja 2013

12


Przyszedł Kenny Hamilton i Scooter Braun.
Lekarz powiedział, żebym jak najmniej chodziła, aby moja noga mogła trochę odpocząć, dlatego też nie wyszłam z łóżka, aby przywitać się z chłopakami. Za to oni przyszli do mnie i przywitali się. Później poszli do salonu. Musieli popracować nad czymś nowym a właśnie w salonie mieli więcej przestrzeni. Leżałam w łóżku z laptopem, telewizor był włączony, słuchałam muzyki, ale ile tak można? Przecież to jest nudne a w moim przypadku siedzenie na miejscu to naprawdę ogromny ból!
- Justin!- krzyknęłam, ale nie otrzymałam żadnej odpowiedzi, więc zgramoliłam się z łóżka i pokuśtykałam do salonu. Otworzyłam drzwi oddzielające sypialnie od salonu i szybko zrozumiałam, dlaczego nikt mnie nie słyszał. Z głośników leciała muzyka a oni głośno dyskutowali a w pewnych momentach wręcz się przekrzykiwali.
- Justin nie wiesz o której wracają chłopcy?- zapytałam, siadając na kanapie obok niego.
- Chyba w nocy. A tak w ogóle co ty robisz? Miałaś odpoczywać i nie wychodzić z łóżka.- powiedział i spojrzał na mnie z wyrzutem.
- Jeśli sądzisz, że tam wrócę to jesteś w błędzie. Nie mogę już tam leżeć to strasznie nudne.- powiedziałam.
- Jesteś świrem wiesz?- powiedział i położył moje nogi na swoich kolanach, a na moich nogach laptopa.
- Jesteście głodni?- zapytał Kenny.
- No jasne!- przytaknęli.
- A ty Sue?- zapytał Scott.
- Żartujesz? Myślałam, że już nie zapytacie.- uśmiechnęłam się. Po tych słowach wszyscy zaczęli się śmiać.
Zamówiliśmy jedzenie i wróciliśmy do rozmowy.
- Co to za kartka?- chwyciłam, zgniecioną kartkę papieru.
Otworzyłam ją szybko i zobaczyłam nabazgraną oś, na której były daty od dzisiaj do 11 września.
- Ja wylatuję 11 września…- powiedziałam cicho pod nosem, ale i tak wszyscy usłyszeli.
Scott i Kenny spojrzeli na Justina i śmiali się pod nosem.
- To było nam potrzebne do planowania koncertów…- tłumaczył Jay.
- Oczywiście.- powiedziałam i uśmiechnęłam się.
Oni rozmawiali o wywiadach i sesjach. Słuchałam ich, ale cały czas rozmyślałam o pogniecionej kartce papieru.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz