Translate

czwartek, 2 maja 2013

4

Wyszliśmy z pokoju i od razu podszedł do nas ochroniarz.
- Pod hotelem stoją fani i dziennikarze, nie sądzę, że wyjście to dobry pomysł…
- Oj daj spokój Moshe!
- Tu nie chodzi tylko o twoje bezpieczeństwo!- mówił ochroniarz.
- O czym ty mówisz?- zapytał Justin.
- Oni chcą zrobić zdjęcia tajemniczej nieznajomej z lotniska…- powiedział Moshie.
W tym samym momencie na twarzy Justina pojawiło się zakłopotanie i niepewność.
- Zaufaj mi!- powiedział i złapał mnie za rękę.
- Czy to ostateczna decyzja?- zapytał lekko zdenerwowany ochroniarz.
- Tak.- odpowiedział a ochroniarz od razu podał informację reszcie ochrony i policji obstawiającej wejścia do hotelu.
Zjechaliśmy na podziemny parking. Weszliśmy do auta i czekaliśmy, aż będziemy mogli ruszyć. Czas mijał a my nadal siedzieliśmy w aucie na hotelowym parkingu.
- Co jest?- zapytał Justin ludzi z przodu pojazdu.
- Nie możemy wyjechać, oni napierają na drzwi.- powiedział kierowca.
Justin spojrzał na mnie.
- Dobra Jay, jeśli to nie naruszy twojego wizerunku i oczywiście chcesz możemy wyjść i niech zrobią nam te kilka zdjęć, może się odczepią…- powiedziałam.
- Ty ich nie znasz… ale może masz rację zróbmy tak.
- Wychodzimy głównym wyjściem chłopaki!- krzyknął do przodu a po chwili usłyszeliśmy pewne polecenie.
- Podstawcie auto pod główne wyjście.- powiedział głos z przodu.
Faktycznie po hotelem stało pełno bardzo nachalnych dziennikarzy. Przedostaliśmy się przez tłum i weszliśmy do auta. Pojechaliśmy na obrzeża Nowego Jorku. Pochodziliśmy pustymi uliczkami, dużo rozmawiając. Okazało się, że ten znany facet, za którym szaleje miliony nastolatek, jest nie tylko szalenie przystojny, ale również bardzo mądry a do tego wierzący. Po około godzinnym spacerze wróciliśmy do hotelu.
Była 1O.oo kiedy weszliśmy do apartamentu. Poszłam wzięłam prysznic i przebrałam się w piżamę, po mnie do łazienki wszedł Bieebs.
Zostawił mi laptopa, abym mogła zadzwonić do Polski.
Rodzice nie mogli uwierzyć w to co mi się przydarzyło…
Chcieli podziękować Justinowi, ale nie było go w pobliżu.
Kiedy wyszedł z łazienki, siedziałam przy blacie wpatrzona w okno balkonowe.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz