Translate

piątek, 3 maja 2013

5

Kiedy wyszedł z łazienki, siedziałam przy blacie wpatrzona w okno balkonowe.
- Masz ochotę na czekoladę z piankami?- zaproponował.
- A masz żelki?- zapytałam.
- Żartujesz? Ja bym nie miał?
- No tak… Justin Bieber, żelkowy chłopak!- zaśmiałam się.
Wyjął kilka paczek żelek, i wyszliśmy na taras. Przeglądaliśmy co piszą media, każdy portal pisał o mnie i o nim! Przeglądaliśmy te wszystkie strony i nagle:
    ‘WYGLĄDAŁO TO NA COŚ WIĘCEJ NIŻ ZWYKŁA ZNAOMOŚĆ’
Kiedy mi to pokazał zaśmiałam się, on wtedy spojrzał na mnie.
- Czemu się śmiejesz?
- Bo to  zabawne o czym oni piszą…- odpowiedziałam.
- A jeśli oni mają rację?
- Przestań, bo sobie coś pomyślę, poza tym…
- Nigdy nie mów nigdy!- przerwał mi.
Siedzieliśmy jeszcze trochę na powietrzu, ale kiedy usłyszeliśmy krzyki z dołu i samoloty nad hotelem schowaliśmy się do środka.
- To co mnie dzisiaj spotkało, było cudowne! Spełniły się moje marzenia. Na pewno nie zapomnę tego do końca życia…
- Możesz mi dać swój numer, adres i w ogóle?- zapytał.
- Dobrze.- powiedziałam i wymieniliśmy się informacjami.
Położyliśmy się na wielkim łóżku i  oglądaliśmy jakąś komedię. Nie pamiętam kiedy, ale bardzo szybko zmógł mnie sen.
Obudziłam się o 9.oo, poszłam do łazienki umyłam się, ubrałam i poszłam do kuchni, na blacie leżał kubek i pojemnik z kawą, z lodówki wyjęłam mleko. Zrobiłam sobie kawę, złapałam łyk gorącego napoju.
- Co robisz?- zapytał głos dochodzący z kanapy.
- Czy ty tutaj cały czas spałeś?- zapytałam zdziwiona.
- Tak…- powiedział, podszedł do mnie i złapał łyk mojej kawy.
- Pięknie wyglądasz w  tej sukience!- powiedział.
- Dziękuję, jest piękna…- uśmiechnęłam się a on odwzajemnił się tym samym.
- Kiedy wyjeżdżamy?- zapytałam.
- Musisz uciekać ode mnie?- zapytał.
- Nie uciekam, po prostu nie chcę się spóźnić na kolejny samolot.- odpowiedziałam wstawiając kubek do zlewu.
Poszedł pod prysznic a ja w tym samym czasie dopakowałam wszystko do walizki.
Około 11.oo byliśmy na lotnisku. Przeszłam przez bramkę, ostatni raz się odwróciłam, chciałam mu pomachać, ale był już zajęty. Stado fanek i dziennikarzy już stało wokół niego. Było mi przykro i byłam na niego zła, że nawet się nie pożegnał…
W samolocie cały czas spoglądałam na mój telefon. Na tapecie ustawione miałam jego zdjęcie z wczoraj… Nadal w to wszystko nie mogłam uwierzyć. Na lotnisku rozejrzałam się dookoła, wzrokiem szukając kuzyna.
- Zuza!
- Matt!- krzyknęłam i rzuciłam się w jego stronę.
- Co się wczoraj wydarzyło?- zapytał kiedy siedzieliśmy już w samochodzie i byliśmy w drodze do restauracji mojego wujka.
Opowiedziałam mu o tym wszystkim, był bardzo zdziwiony. W restauracji czekali już na mnie wujek i ciocia. Zjedliśmy wspólny posiłek, porozmawialiśmy.
Później pojechaliśmy do nich do domu. Zrobiłam całej ich rodzince zdjęcia. Około 18 do domu zjechała się cała kapela. Przywitaliśmy się i od razu przystąpiliśmy do omawiania szczegółów związanych z sesjami. Chłopaki zostali na kolacji. Siedzieliśmy przy stole i nagle dostałam smsa.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz