Szeroko
się uśmiechnęłam i dałam mu buziaka.
Podeszliśmy
odebraliśmy nasze jedzenie, zapłaciliśmy jeszcze za żelki, które wybraliśmy i
ruszyliśmy w drogę.
Kiedy
zaparkowaliśmy już pod blokiem, zauważyłam lekkie zdenerwowanie i niepokój na
twarzy Biebera.
- Nie
denerwuj się oni ciebie bardzo lubią.-powiedziałam. Po tych słowach twarz
Justina zmieniła się, wyglądał na rozluźnionego.
Zapukaliśmy
i drzwi otworzyła nam Zosia.
-
Cześć!- powiedział Justin i wyciągnął rękę w jej stronę.
Ona
oniemiała z wrażenia a jej mina była bezcenna.
Rodziców
jeszcze nie było a Rick siedział już u nas w pokoju na kanapie.
Oprowadziłam
Justina po mieszkaniu a chwilę później przyszli rodzice.
Przedstawiłam
im Justina. Tata bacznie go obserwował a mama pytała go o różne rzeczy.
Najlepsza była Zosia, która chyba z nerwów zaniemówiła.
Po
wspólnym posiłku poszliśmy do mojego pokoju. Położyliśmy się i zaczęliśmy się
wygłupiać.
- Zosia
chodź na chwilę!- zawołałam ją a Justin nie przestawał mnie gilgotać.
- Co?-
podeszła bliżej.
- A
teraz mamy cię!- złapaliśmy ją i zaczęliśmy jej dokuczać.
Greg
robił nam zdjęcia i nakręcił krótkie filmiki kliku sekundowe. Zosia wtedy
trochę się rozkręciła i złapała świetny kontakt z Justinkiem.
- Dobra
już na razie koniec.- zarządziliśmy wspólnie.
Leżeliśmy
na łóżku ja, moja siostra i mój chłopiec z Kanady...
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz