Dwa dni
zleciały bardzo szybko.
- To
dzisiaj!- obudzili mnie wszyscy domownicy.
- Która
godzina?- zapytałam zaspana.
-
Dzisiaj nie musicie iść do szkoły.- powiedzieli rodzice.
Mama i
tata pojechali do pracy. Ja, moja siostra wróciłyśmy do ciepłego łóżeczka a
Rick położył się na swoim łóżku obok. Zosia spała Rick tak samo. Ja rzucałam
się po łóżku i nie mogłam zasnąć.
Kiedy
dotarło do mnie, że już nie zasnę, chwyciłam za laptopa, kołdrę i poszłam do
salonu. Położyłam się na łóżku i zaczęłam przeglądać różne strony. Nie do
wiary! Wszędzie piszą o moich urodzinach! Mają temat… Postanowiłam, że dzisiaj
zero komputera, zero telewizora i zero telefonu.
Nieważne,
czy ktoś dzwoni! Dziś są moje urodziny i chcę je spędzić w spokoju.
Jednak
udało mi się trochę zdrzemnąć. Około 13.oo wszyscy byliśmy wyspani.
- O
której mamy wyjechać?- zapytałam.
- Gdzie
wy jedziecie?- zapytała Zofia.
- Do
Warszawy do klubu z Klaudia, Filipem, Wiktorem…
- Ooooo,
fajnie!
- No nie
wiem 18.oo?
- Dobra,
bo o 15 jeszcze dziadkowie przychodzą na torta.- powiedziałam.
- Masz
tort?- zapytał Rick.
Popatrzyłam
na nich i zaśmiałam się.
- No nie
wierzę!- rzuciła Zofia.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz