Zastanawiałam
się czemu Justin nie skontaktował się ze mną i osobiście nie złożył mi życzeń…
Bo w czasie koncertu jedynie zaśpiewali mi Happy Birthday, wolałabym dostać od
niego telefon po koncercie i usłyszeć jakąś miłą błahostkę, chociażby to, że życzy
mi spełnienia marzeń, albo zdrowia? Na samą myśl ściskało mnie od środka i było
mi strasznie smutno na tyle smutno, że się popłakałam.
Włączyłam
komputer i zaczęłam przeglądać maila.
Każdy z
ekipy Biebera wysłał mi maila z życzeniami, ale gdzie jest coś od niego?
Pomyślałam, że straszny z niego dupek. Zamknęłam komputer położyłam go na
podłodze i poszłam spać. Obudziło mnie delikatne muśnięcie po uchu i objęcie,
kogoś z tyłu. Bardzo się przestraszyłam, nie odwróciłam się. Spojrzałam na dłoń
mnie obejmującą i od razu wiedziałam kto leży za mną.
To co
wczoraj powiedziałam w jednej chwili zniknęło. Teraz był tak blisko, że czułam
i słyszałam jego oddech.
Leżałam
jeszcze tak chwilę i udawałam, że śpię.
Jednak
po chwili gwałtownie obróciłam się w jego stronę, mocno go przytuliłam.
Wiedziałam,
że przyjechał prosto po koncercie i od razu się koło mnie położył, więc jeszcze
trochę spał a ja przez ten czas poszłam do łazienki, ubrałam się i poszłam do
salonu do Ricka.
Posiedzieliśmy
pogadaliśmy, przyszła Klaudia, Filip, Wiktor. Po jakimś czasie przyszedł
Justin. Postanowiliśmy, że pojedziemy do Tomaszowa. Jay chciał poznać moją
rodzinę. Spakowaliśmy się i zeszliśmy na dół. Ustaliliśmy, że Klaudia, Filip i
Wiktor pojadą z ochroniarzem a ja z Bieebsem.
Nie
wiedziałam co czeka nas po wyjściu z hotelu. Otóż ochrona, z którą przyjechał
Justin pomogła nam dostać się do auta, ale to nic, bo nie mogliśmy ruszyć.
Fotoreporterzy kładli się na aucie, żeby zrobić jak najlepsze zdjęcia...
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz