Translate

piątek, 1 listopada 2013

46

Zastanawiałam się czemu Justin nie skontaktował się ze mną i osobiście nie złożył mi życzeń… Bo w czasie koncertu jedynie zaśpiewali mi Happy Birthday, wolałabym dostać od niego telefon po koncercie i usłyszeć jakąś miłą błahostkę, chociażby to, że życzy mi spełnienia marzeń, albo zdrowia? Na samą myśl ściskało mnie od środka i było mi strasznie smutno na tyle smutno, że się popłakałam.
Włączyłam komputer i zaczęłam przeglądać maila.
Każdy z ekipy Biebera wysłał mi maila z życzeniami, ale gdzie jest coś od niego? Pomyślałam, że straszny z niego dupek. Zamknęłam komputer położyłam go na podłodze i poszłam spać. Obudziło mnie delikatne muśnięcie po uchu i objęcie, kogoś z tyłu. Bardzo się przestraszyłam, nie odwróciłam się. Spojrzałam na dłoń mnie obejmującą i od razu wiedziałam kto leży za mną.
To co wczoraj powiedziałam w jednej chwili zniknęło. Teraz był tak blisko, że czułam i słyszałam jego oddech.
Leżałam jeszcze tak chwilę i udawałam, że śpię.
Jednak po chwili gwałtownie obróciłam się w jego stronę, mocno go przytuliłam.
Wiedziałam, że przyjechał prosto po koncercie i od razu się koło mnie położył, więc jeszcze trochę spał a ja przez ten czas poszłam do łazienki, ubrałam się i poszłam do salonu do Ricka.
Posiedzieliśmy pogadaliśmy, przyszła Klaudia, Filip, Wiktor. Po jakimś czasie przyszedł Justin. Postanowiliśmy, że pojedziemy do Tomaszowa. Jay chciał poznać moją rodzinę. Spakowaliśmy się i zeszliśmy na dół. Ustaliliśmy, że Klaudia, Filip i Wiktor pojadą z ochroniarzem a ja z Bieebsem.

Nie wiedziałam co czeka nas po wyjściu z hotelu. Otóż ochrona, z którą przyjechał Justin pomogła nam dostać się do auta, ale to nic, bo nie mogliśmy ruszyć. Fotoreporterzy kładli się na aucie, żeby zrobić jak najlepsze zdjęcia... 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz